Rejs z Seward do Parku Narodowego Kenai Fjords to jeden ze sposobów, by zobaczyć Alaskę z perspektywy głębokich fiordów – miejsce, które od dawna znajdowało się na liście moich podróżniczych marzeń.
Moja przygoda z Alaską była finałem dwutygodniowej podróży przez Stany Zjednoczone. Zaczęliśmy w Nowym Jorku, a do Anchorage dotarliśmy z Chicago. Na zwiedzenie okolicy musiały wystarczyć 3 dni. Potem czekał nas tygodniowy rejs wzdłuż wybrzeża Alaski – z Whittier do Vancouver.
W planach mieliśmy rejs z obserwacją wielorybów z portu w Seward oraz odwiedzenie Alaska Wildlife Conservation Center. Naszą bazą wypadową stało się Anchorage, skąd – jak na alaskańskie realia – wszędzie jest stosunkowo blisko. Choć sam port w Seward dzieli od miasta ponad dwugodzinna droga, prowadzi ona wzdłuż Turnagain Arm. To jedna z najbardziej widokowych tras w tej części świata, więc już sama jazda była dla nas dużą częścią tej przygody.
Spis treści

Gdzie leży Seward i jak tam dotrzeć?
Seward to niewielkie, ale bardzo klimatyczne miasteczko na południu Alaski – z mariną, kawiarniami i bezpośrednim dostępem do otwartego oceanu.
Położone jest około 200 km na południe od Anchorage, na wschodnim wybrzeżu Półwyspu Kenai. To ważny punkt komunikacyjny – tutaj kończy się trasa słynnej kolei Alaska Railroad i zaczyna większość rejsów wycieczkowych. To właśnie stąd wyruszają rejsy w głąb Kenai Fjords National Park.

Dojazd do Seward z Anchorage
Najprostsza i zdecydowanie najlepsza opcja to samochód. Trasa Seward Highway (ok. 2–2,5 h) uchodzi za jedną z najpiękniejszych w USA. Prowadzi wzdłuż Turnagain Arm – zatoki, gdzie góry wyrastają prosto z wody, a różnice między przypływem i odpływem należą do największych na świecie.
💡 Wskazówka: Samochód na Alasce to wolność. Choć kursują pociągi, własne auto pozwoli Wam zatrzymać się w miejscach, które są esencją tego stanu:
- Beluga Point: to punkt widokowy przy trasie, gdzie przy odrobinie szczęścia zobaczycie białe wieloryby (belugi) żerujące tuż przy brzegu.
- Lodowiec Exit: jedyny lodowiec w okolicy, do którego możecie… podejść pieszo (ok. 15 min z Seward). Na ścieżce mija się tabliczki z datami, pokazujące, gdzie czoło lodowca znajdowało się np. 20 lat temu. To daje do myślenia bardziej niż jakikolwiek film dokumentalny.

Dlaczego warto wybrać rejs z Seward?
Wybór portu na Alasce ma kluczowe znaczenie. Zdecydowaliśmy się na rejs z Seward, zamiast polegać wyłącznie na tym, co zobaczymy później z górnych pokładów wycieczkowca. Powód był prosty – tylko stąd można wpłynąć głęboko w głąb Kenai Fjords National Park, tam, gdzie lodowce schodzą prosto do oceanu.
Zależało nam na bliskim spotkaniu z wielorybami i orkami – z poziomu wody, bez dystansu, a nie tylko jako małe punkty gdzieś na horyzoncie. Chcieliśmy podpłynąć pod same lodowce i zobaczyć ich skalę z perspektywy, której nie odda żaden statek wycieczkowy.
Dłuższy czy krótszy rejs z Seward? Moja rekomendacja
Przeglądając oferty w portowych biurach czy na stronach rezerwacyjnych, możecie poczuć pokusę zakupu krótszej i tańszej opcji. Moja rada jest jednak krótka: nie róbcie tego. Jeśli pokonaliście tysiące kilometrów, by dotrzeć na Alaskę, nie warto oszczędzać na tym ostatnim etapie.
- Krótkie rejsy (3–4 h): zazwyczaj ograniczają się do Resurrection Bay. To bardzo malownicza zatoka, w której zobaczycie wysokie góry i być może kilka fok, ale statki te rzadko wypływają na otwarty ocean i niemal nigdy nie docierają do serca parku narodowego.
- Pełne rejsy (6–7,5 h): dopiero ta opcja daje gwarancję wpłynięcia głęboko w fiordy, pod same ściany lodowców Aialik lub Holgate. To właśnie tam dzieje się prawdziwa magia – huk pękającego lodu i widok cielącego się lodowca to punkty obowiązkowe, których na krótkiej trasie po prostu zabraknie.
Nasz rejs zarezerwowaliśmy z wyprzedzeniem przez GetYourGuide, wybierając opcję 7,5-godzinną z lunchem na pokładzie. W sezonie najlepsze terminy znikają bardzo szybko, więc taka rezerwacja daje po prostu spokój.
👉 Sprawdź dostępne terminy i ceny rejsów z Seward
Kenai Fjords z bliska – rejs niedużą jednostką
Podziwianie Alaski z dziesiątego piętra gigantycznego wycieczkowca ma swój rozmach, ale dopiero mniejszy katamaran pozwala wejść w ten krajobraz naprawdę. Kilka godzin na wodzie całkowicie zmienia perspektywę – z obserwatora stajesz się częścią surowego, lodowego świata.
Będąc dwa metry nad taflą wody, czujesz ogrom natury znacznie mocniej niż z wysokiego pokładu dużego statku. Jeśli dopiero zastanawiasz się nad formą wypoczynku, zobacz moje porównanie wakacji na statku i w hotelu.
Statek czy hotel – co wybrać, gdy marzenia o podróży unoszą się gdzieś między linią horyzontu a spokojem zacisznego tarasu? …
Pod samo czoło lodowca
Fiordy Parku Narodowego Kenai Fjords nie odsłaniają się od razu. Najpierw trzeba przetrwać solidne bujanie, kiedy statek opuszcza portowe zacisze i wypływa na otwarte wody Zatoki Alaski. Potem robi się coraz ciszej. Katamaran płynie po stalowej tafli wody, otoczony pasmami górskimi, a powietrze staje się wyraźnie chłodniejsze – to znak, że zbliżamy się do czoła lodowca.
To właśnie tam, w przeszywającej ciszy przerywanej trzaskiem lodu, można doświadczyć zjawiska nazywanego white thunder. To potężny huk pękającej bryły – dźwięk tak niski i wibrujący, że czuje się go na całym pokładzie.
W języku polskim mówi się, że lodowiec się cieli, gdy od jego czoła odrywają się ogromne bryły lodu i z hukiem wpadają do wody. To naturalny proces nazywany w nauce „calving”, który można obserwować w fiordach i zatokach Alaski.
Więcej faktów i ciekawostek znajdziesz w tekście o 12 ciekawostkach o Alasce, które zmienią Twoje spojrzenie na ten stan.

Wildlife na linii wzroku
Spotkanie z wielorybami na Alasce to nie show, tylko test cierpliwości. Na mniejszej jednostce zmienia się perspektywa – będąc zaledwie kilka metrów nad wodą, każda fontanna czy wynurzająca się płetwa nabiera zupełnie innej skali. Kiedy kapitan dostrzeże ruch, zwalnia i pozwala obserwować naturę w jej własnym rytmie.
Jeśli obawiacie się, że podczas rejsu nie zobaczycie żadnego zwierzęcia, lwy morskie szybko wyprowadzą Was z błędu. Ich kolonie okupują niemal każdą większą skałę wystającą z wody.

Nam udało się zobaczyć lwy morskie, humbaki oraz – gdzieś daleko na horyzoncie – stado orek. Ich wysokie, czarne płetwy przecinające wodę zostawiają po sobie jakiś rodzaj napięcia. Wiesz, że tam są, czujesz ich potęgę, ale jednocześnie zostajesz z niedosytem – to one dyktują warunki spotkania.
Jak wygląda rejs w praktyce?
Trzeba mieć świadomość, że widoki jak z Instagrama – pełne błękitnego nieba i waleni wyskakujących z wody – zdarzają się tu rzadko.. Statki nie mogą zbliżać się do wielorybów bliżej niż około 90 metrów, więc nie podpłyniecie do nich „na wyciągnięcie ręki”. Większość rejsu to czekanie, chłód i wypatrywanie ruchu na wodzie. My spędziliśmy go pod niskimi chmurami, śledząc horyzont i krótkie momenty, kiedy coś się w nim zmieniało – fontanna, cień pod wodą, szybkie wynurzenie. I dokładnie taką Alaskę zapamiętałam – surową, momentami mroczną i całkowicie nieprzewidywalną.

Komfort na pokładzie
Rejs trwa kilka godzin i odbywa się w zmiennych warunkach, ale na pokładzie jest ogrzewane, przeszklone wnętrze ze stołami i miejscami siedzącymi, do którego można wrócić, żeby się ogrzać i na chwilę odpocząć. Jest też bar, w którym można kupić napoje, również alkoholowe i przekąski.
Absolutnym hitem są Glacier Ice Margaritas. To drinki serwowane z błękitnym lodem wyłowionym prosto z wód fiordu. Ten lód jest tak zbity, że topi się znacznie wolniej niż zwykłe kostki, a rozpuszczając się, charakterystycznie „strzela” w szklance, uwalniając pęcherzyki powietrza uwięzione w nim tysiące lat temu. To prawdopodobnie najstarszy lód, jakiego kiedykolwiek spróbujecie.
Jak przygotować się na rejs z Seward?
Przygotowanie do 7,5-godzinnego rejsu po wodach Alaski to coś więcej niż spakowanie aparatu. Tu liczy się komfort – zimno, wiatr i wilgoć szybko weryfikują, co naprawdę było potrzebne.
Co zabrać na pokład
- Ubierz się warstwowo („na cebulkę”) i zabierz ciepłą, nieprzemakalną kurtkę: na wodzie szybko robi się zimno, a wiatr i wilgoć potrafią mocno obniżyć odczuwalną temperaturę.
- Czapka i rękawiczki: przy lodowcu temperatura odczuwalna spada nawet o 10–15°C. Bez nich lodowaty wiatr szybko wygoni Cię do środka.
- Wodoodporne etui na telefon: słona mgiełka i deszcz są nieuniknione. Osłona naprawdę ratuje sprzęt.
- Smycz do telefonu – przy burcie łatwo o potrącenie albo wyślizgnięcie się telefonu z mokrych dłoni. Jedna chwila i telefon znika w wodzie.
- Lornetka: statki nie mogą zbliżać się do waleni bliżej niż na około 90 metrów. Telefon nie odda takich detali, jakie zobaczysz przez lornetkę.
- Leki na chorobę morską: na otwartym oceanie potrafi solidnie bujać. Warto wziąć tabletkę około godzinę przed rejsem. Barmani mają też cukierki imbirowe – naprawdę pomagają na pierwsze mdłości. Jeśli jednak obawiasz się, że choroba pokrzyżuje Ci plany, sprawdź mój kompletny poradnik o tym, jak uniknąć choroby morskiej na statku.

Czego NIE zabierać na pokład?
Zasady na katamaranach są rygorystyczne, bo na małej przestrzeni bezpieczeństwo i komfort wszystkich pasażerów są priorytetem. Tych rzeczy nie pakuj do podręcznego plecaka:
- Statywy i monopody: na pokładzie jest zbyt ciasno, a wibracje silników i tak uniemożliwiłyby ostre zdjęcia na długim czasie naświetlania. Postaw na stabilizację w rękach lub krótki czas migawki.
- Drony: obowiązuje bezwzględny zakaz lotów na terenie całego Parku Narodowego Kenai Fjords. Próba startu z ruchomego statku to najkrótsza droga do mandatu i utraty sprzętu.
- Wózki dziecięce: przejścia na katamaranie są wąskie, a progi wysokie. Jeśli podróżujesz z maluchem, koniecznie zamień wózek na nosidło – to jedyny sposób, by swobodnie poruszać się między pokładami.
- Własny alkohol: prawo Alaski jest tu twarde – na statkach posiadających licencję na sprzedaż alkoholu (a te w Seward ją mają) nie wolno spożywać własnych „procentów”. Wszystko, czego potrzebujesz, znajdziesz w pokładowym barze.
- Duże walizki: na statku nie ma miejsca na bagaż rejestrowany. Jeśli kończysz rejs i ruszasz prosto na pociąg, zostaw walizki w bezpłatnej przechowalni u operatora w porcie.
- Papierosy i e-papierosy: na większości jednostek obowiązuje całkowity zakaz palenia, również na otwartych pokładach zewnętrznych.
- Przekąski wymagające odgrzania: choć własne kanapki są dozwolone, nie licz na dostęp do mikrofalówki czy wrzątku dla własnych dań instant.
Alaska, której nie zapomnisz
Rejs z Seward to nie jest wycieczka po błękitnych lagunach. To spotkanie z naturą, która niczego nie musi udowadniać i nie zamierza dostosowywać się do naszych wyobrażeń. Choć czasem zostawia z niedosytem – bo orki były za daleko, a lodowiec akurat milczał – to właśnie w tej nieprzewidywalności tkwi jego największa siła.
Wracając do portu, zmarznięci, z solą na policzkach i telefonami pełnymi zdjęć szarych chmur, zrozumiecie jedno: Alaska najpiękniejsza jest wtedy, gdy jest prawdziwa. Bez filtrów, bez reżyserii, surowa i mroczna.
To nie jest rejs, który “odhaczasz” na liście atrakcji. To wyprawa, po której inaczej patrzysz na potęgę oceanu. Jeśli dacie sobie szansę na ten niedosyt i cierpliwość, Alaska wynagrodzi Wam to momentami, których nie kupicie w żadnym biurze podróży.

FAQ – rejs z Seward do Kenai Fjords
Czy na rejsie z Seward na pewno zobaczę wieloryby?
Nie ma takiej gwarancji. Alaska to królestwo wielorybów (głównie humbaków i orek), ale wszystko zależy od szczęścia i cierpliwości. Możesz trafić na spektakl, a możesz przez dłuższy czas widzieć tylko fontanny i płetwy na horyzoncie.
Który rejs z Seward wybrać – krótki czy długi?
Jeśli zależy Ci na lodowcach i większej szansie na wildlife, wybierz rejs ok 7. godzinny. Krótsze trasy zwykle zostają w Resurrection Bay i nie dopływają do czoła lodowców.
Jak blisko wielorybów podpływa statek?
Statki nie mogą zbliżać się do wielorybów bliżej niż około 90 metrów.
To obowiązujące prawo, które ma chronić zwierzęta. Weź dobrą lornetkę – pozwoli to zobaczyć detale bez naruszania ich przestrzeni.
Czy na statku bardzo buja?
W fiordach woda jest zazwyczaj spokojna, ale na otwartym oceanie potrafi solidnie kołysać. Jeśli masz skłonność do choroby morskiej, warto wziąć lek około godzinę przed rejsem.
Co jeśli pogoda jest słaba?
Rejsy odbywają się niemal w każdą pogodę. Chmury i deszcz są tu normalne i często towarzyszą całemu rejsowi. Kluczem jest dobre ubranie. Na statku jest też ogrzewane wnętrze, więc zawsze możesz się schować i dalej oglądać widoki przez panoramiczne szyby.
Czy posiłek jest wliczony w cenę?
To zależy od wybranej opcji. W wielu pakietach (np. rezerwowanych przez GetYourGuide) wliczony jest ciepły lunch. Warto to sprawdzić wcześniej – po kilku godzinach na wietrze fajnie jest zjeść ciepły posiłek.
Czy można zabrać sprzęt fotograficzny?
Tak, ale bez statywu. Na pokładzie jest ograniczona przestrzeń, a ruch statku i tak utrudnia stabilne ujęcia. Lepiej postawić na mobilność i zabezpieczyć telefon lub aparat przed wilgocią.



